Dlaczego trading jest taki trudny?

Trading nie jest trudny dlatego, że idee są skomplikowane. Kupuj tanio, sprzedawaj drogo. Platforma ma dwa przyciski, a wykresy są za darmo. Jest trudny z kilku strukturalnych powodów, a te powody mają bardzo mało wspólnego z twoją inteligencją czy dyscypliną.

To ważne, bo większość porad traktuje tę trudność jako osobistą porażkę. Zwykle nią nie jest.

Uczysz się od nauczyciela, który kłamie

W przypadku większości umiejętności robienie tego, co trzeba, dość szybko daje dobry wynik. Uderz dobrze piłkę, a poleci tam, gdzie celujesz. Napisz poprawnie kod, a zadziała. Informacja zwrotna jest uczciwa i właśnie to pozwala się uczyć.

Z tradingiem jest inaczej. Dobra decyzja regularnie przynosi stratę, zła regularnie przynosi zysk, a żaden z tych wyników nie mówi ci, która decyzja była która.

Transakcja zyskownaTransakcja stratna
Dobra decyzjaZasłużony wynik. Uczy właściwej lekcjiKara za dobrą robotę. Wygląda dokładnie jak porażka
Zła decyzjaNagroda. Uczy złej lekcji, i to głośnoZasłużony wynik. Uczy właściwej lekcji

Dwa z tych czterech pól uczą cię czegoś prawdziwego. Pozostałe dwa wprowadzają w błąd. Najgorsza para to zdyscyplinowany trader, który zostaje ukarany, i lekkomyślny, który zostaje nagrodzony.

To najgłębszy powód, dla którego trading jest trudny. To także powód, dla którego każde poważne podejście ocenia decyzje oddzielnie od wyników. Właśnie temu służy kolumna „Zgodnie z planem (T/N)” w dzienniku tradingowym.

Informacji zwrotnej można zaufać dopiero po setkach transakcji

Załóżmy, że masz prawdziwą przewagę (edge) i wygrywasz w 55% przypadków. Ile transakcji potrzeba, zanim odróżnisz to od rzutu monetą?

To standardowe pytanie ze statystyki, a odpowiedź jest niewygodna. Żeby odróżnić skuteczność 55% od 50% z pewnością na poziomie 80%, potrzebujesz mniej więcej 785 transakcji.

Jeśli twoja prawdziwa skuteczność wynosiIle transakcji potrzeba, zanim odróżnisz ją od rzutu monetą
60%około 196
55%około 785
52%około 4900

Większość ludzi zmienia strategię po piętnastu złych transakcjach. Piętnaście transakcji nie mówi prawie nic, pięćdziesiąt też nie. Trader, który zmienia podejście co miesiąc, nie zbiera dowodów, tylko szum, i może tak robić latami, mając poczucie, że się uczy.

Dlatego też strategią z małą przewagą praktycznie nie da się handlować świadomie. Na długo zanim liczby cokolwiek udowodnią, zdążysz się poddać albo skończą ci się pieniądze.

Zwykła losowość wygląda dokładnie tak, jakby coś się zepsuło

Nawet przy przyzwoitej strategii serie strat nie są rzadkie. Są niemal pewne i trwają dłużej, niż spodziewa się większość ludzi.

Oto szansa na co najmniej jedną serię strat danej długości w ciągu stu transakcji:

Twoja skutecznośćSzansa na 5 strat z rzęduSzansa na 8 z rzędu
50%81%17%
45%92%31%
40%98%49%

Przy skuteczności 45%, która przy stosunku zysku do ryzyka 2 do 1 jest w pełni zyskowna, masz 92% szans na pięć strat z rzędu w ciągu stu transakcji i mniej więcej jedną szansę na trzy na osiem strat z rzędu.

Osiem strat z rzędu nie wygląda jak pech. Wygląda tak, jakby strategia przestała działać, rynek się zmienił albo jakby zniknęło twoje wyczucie. To uczucie przychodzi jak w zegarku także do ludzi, których strategia jest w porządku. To też moment, w którym większość z nich ją porzuca i zaczyna od zera.

Koszty są pewne, a zyski nie

Przy każdej transakcji płacisz spread, zwykle prowizję, a czasem koszt finansowania overnight. Płacisz je niezależnie od tego, czy masz rację, czy nie. Zysk to tylko prawdopodobieństwo.

Brad Barber i Terrance Odean przeanalizowali 66 465 gospodarstw domowych w domu maklerskim z niskimi prowizjami od 1991 do 1996 roku. Rynek dawał 17,9% rocznie. Przeciętne gospodarstwo zarabiało 16,4%, a najaktywniejsza piąta część 11,4%. Różnica nie wynikała ze złego doboru akcji. To był koszt tak częstego handlu.

Sama aktywność ma więc swoją cenę i płacisz ją z góry. Robienie więcej czegoś, czego jeszcze dobrze nie umiesz, kosztuje więcej niż robienie tego mniej. To odwrotność tego, jak praktykę nagradza większość umiejętności.

Sama wytrwałość tego nie naprawi

Zwykła odpowiedź na to wszystko brzmi: nie poddawaj się. Warto wiedzieć, co stało się z ludźmi, którzy się nie poddali.

W 2020 roku Chague, De-Losso i Giovannetti zbadali wszystkie osoby, które zaczęły day trading na brazylijskim rynku kontraktów terminowych na akcje między 2013 a 2015 rokiem. Spośród tych, którzy kontynuowali przez ponad 300 dni, 97% straciło pieniądze. Tylko 1,1% zarabiało więcej niż brazylijska płaca minimalna, a 0,5% więcej niż początkowa pensja kasjera w banku.

Przeczytaj ten warunek jeszcze raz, bo to on jest prawdziwym wnioskiem. To nie byli ludzie, którzy szybko zrezygnowali. Wytrwali, a wytrwałość nie była brakującym elementem. Wytrwałość jest konieczna, ale daleko jej do tego, żeby wystarczyła, a większość zachęt, które przeczytasz, po cichu zakłada coś odwrotnego.

Rynek nie stoi w miejscu, kiedy się go uczysz

Kort tenisowy za rok będzie miał ten sam rozmiar. Rynek nie. Zmienność się zmienia, korelacje się rozpadają, a zachowanie, na którym opierała się formacja, może po prostu zniknąć.

Co gorsza, przeciwnik się dostosowuje. Nie handlujesz przeciwko trudności, tylko przeciwko innym ludziom, a wielu z nich jest szybszych, ma więcej pieniędzy i korzysta z automatów. Każda przewaga, która staje się powszechnie znana, zostaje wyczerpana przez tych, którzy znaleźli ją pierwsi. To jedyna umiejętność, w której stawanie się coraz lepszym nie gwarantuje, że dotrzymasz kroku.

I jest zaprojektowany tak, żeby wyglądał na łatwy

Z tym wszystkim dałoby się sobie poradzić, gdyby ta trudność była widoczna. Nie jest.

Nie ma egzaminu wstępnego, praktyki zawodowej, licencji ani żadnego minimum. Interfejs to dwa przyciski, wykresy wyglądają jak te, których używają profesjonaliści, a kilka pierwszych transakcji często jest zyskownych przez czysty przypadek. Nic w tym doświadczeniu nie mówi ci, na co naprawdę się porywasz, a cała branża utrzymuje się z tego, żeby tak zostało.

Porównaj to z jakąkolwiek inną aktywnością, w której od 74% do 89% ludzi ponosi porażkę. Na drzwiach wisiałyby ostrzeżenia. Tutaj ostrzeżeniem jest jedna linijka drobnym drukiem na górze strony brokera, i to regulatorzy musieli jej zażądać.

Miesiące, w których szukałam w złym miejscu

Było mnóstwo transakcji, w których dobrze odczytałam wykres, a mimo to straciłam, bo strach zamknął pozycję, zanim przewidziany przeze mnie ruch naprawdę nadszedł. Mieć rację i dostać za to pieniądze to dwie osobne rzeczy, a nic na wykresie ci tego nie powie.

Przez całe miesiące odpowiadałam na to nauką kolejnych rzeczy. Kolejny wskaźnik, kolejna formacja, kolejna kombinacja, która wreszcie miała być tą właściwą. Szukałam formuły, a to szukanie wyglądało na pracę i właśnie dlatego tak łatwo było w nim trwać.

Skończyło się, kiedy zaczęłam handlować na czystym wykresie, bez niczego. Gdy nie został już żaden wskaźnik, na który można by zrzucić winę, stało się oczywiste, że problemem nie była analiza. Problemem było to, co z nią robiłam, kiedy transakcja była otwarta.

Tej części nikt nie da ci na kursie, a to w dużej mierze przez nią jest tak trudno.

Co naprawdę sprawia, że jest trochę łatwiej

Nic z tego nie jest argumentem za tym, żeby się poddać. To argument za tym, żeby zmienić oczekiwania wobec pierwszego roku i przygotować się na konkretne problemy opisane wyżej, a nie na mgliste poczucie, że jest trudno.

  • Handluj jednym instrumentem, dopóki nie zawrzesz na nim pięćdziesięciu transakcji. Nie nauczysz się pięciu rzeczy naraz, skoro jeszcze nie potrafisz odróżnić żadnej z nich od szumu.
  • Trzymaj się jednej strategii wystarczająco długo, żeby zebrać próbę. Przy liczbach podanych wyżej zmiana co miesiąc gwarantuje, że nigdy niczego się nie nauczysz.
  • Oceniaj decyzję, a nie wynik. To, czy trzymasz się planu, mówi ci więcej niż zysk czy strata, a wiesz to od razu.
  • Dobierz wielkość pozycji tak, żeby osiem strat z rzędu dało się przetrwać. Nie tak, żeby było to mało prawdopodobne, bo mało prawdopodobne nie jest. Zobacz zarządzanie ryzykiem w tradingu.
  • Spodziewaj się serii strat, zanim nadejdzie. Większość ludzi porzuca działającą metodę w trakcie serii, którą zapowiadała matematyka.

Najczęstsze pytania

Jak początkujący powinien zacząć trading?

Mniejszymi krokami i wolniej, niż wydaje się rozsądne. Jeden instrument, jedna strategia, spisany plan, zapis każdej transakcji i wielkość pozycji, przy której da się przetrwać osiem pomyłek z rzędu. Pierwszym celem nie jest zysk. Jest nim zebranie wystarczającej liczby transakcji jednym podejściem, żeby sprawdzić, czy w ogóle coś daje.

Czy da się zarabiać $1000 dziennie na tradingu?

Niektórym się to udaje. Wspomniane wyżej brazylijskie badanie wykazało, że 1,1% wytrwałych day traderów zarabiało więcej niż płaca minimalna, więc jako plan na najbliższe dwanaście miesięcy nie jest to rozsądne oczekiwanie, a każdy, kto przedstawia to w ten sposób, coś sprzedaje. Uczciwa wersja tego pytania brzmi: jakiej wielkości konta i jakiej stopy zwrotu by to wymagało. Sam ten rachunek zwykle wystarczająco otrzeźwia.

Czy trading jest trudniejszy niż inwestowanie?

Dla większości ludzi dużo trudniejszy. Inwestowanie długoterminowe wymaga mniej decyzji, ma niższe koszty i pozwala płynąć z rosnącym rynkiem. Trading odbiera wszystkie trzy zalety i dokłada problem informacji zwrotnej opisany na początku tej strony. To nie znaczy, że trading jest czymś złym. To po prostu inna aktywność, w której nauka kosztuje znacznie więcej.

Czy z czasem robi się łatwiej?

Części mechaniczne tak, i to szybko. Ustalanie wielkości pozycji, składanie zleceń, prowadzenie zapisów. Problem informacji zwrotnej nigdy nie znika, bo należy do rynku, a nie do ciebie. Zmienia się to, że przestajesz oczekiwać, że pojedyncze wyniki cokolwiek znaczą. To mniej satysfakcjonujące, niż brzmi, i to właśnie w dużej mierze oddziela ludzi, którzy zostają, od tych, którzy odpadają.

W skrócie

Trading jest trudny, bo informacja zwrotna kłamie, próba potrzebna, żeby jej zaufać, jest ogromna, zwykła losowość tworzy serie, które wyglądają jak porażka, koszty pobierane są z góry, rynek się dostosowuje, a nic z tego nie widać z zewnątrz.

Prawie nic z tego nie świadczy o tobie. Świadomość tego jest warta więcej niż kolejny wskaźnik, bo ci, którzy rezygnują, rzadko są tymi, którym idzie najgorzej. To ci, którzy uznali, że osiem strat z rzędu coś znaczy.